Follow our profiles:

Krew obcych – wywiad z Alienoil

20130928_233928

Adalbert: A co oznacza nazwa albumu?

Agata: Nazwa „In limbo” kręciła mi się po głowie bardzo dawno, jeszcze jak zajmowałam się innymi swoimi projektami. Zawsze chciałam zrobić taki projekt, z którym bym się całkowicie utożsamiała, dlatego, że  w Desdemonie nagrywałam płyty, które musiałam nagrać. Czekałam na tę płytę pod którą mogę się całkowicie podpisać i właśnie tę płytę chciałam nazwać „In limbo”. I kiedy poczułam, że to jest ta płyta to tak ją nazwałam. Maciek się zgodził.

Adalbert: A zawsze się zgadzacie, czy dochodzi też do sporów? Czy też się jakoś dzielicie i Maciek odpowiada za muzykę, a Agata za wokal i tekst?

Chciałam po prostu nagrać płytę, z którą mogłabym się zidentyfikować, która byłaby moim dzieckiem

Maciej: Agata dodaje różne rzeczy, nie tylko muzykę i teksty.

Agata: Generalnie wrzucamy swoje pomysły, jeśli drugiej stronie się nie podoba, to się nimi nie zajmujemy.

Maciek: Jeśli obie strony stwierdzą „o, to jest fajne”, to rozwijamy pomysł, najkrócej rzecz ujmując.

Adalbert: W przeszłości tworzyliście rzeczy bardzo różne stylistycznie, każde z was miało doświadczenia z muzyką metalową/gotycką, a tutaj poszło to w stronę, która nie ma chyba precedensu na naszej scenie i nie tylko na naszej…

Maciej: Nie, bez przesady…

Agata: Niby bez przesady, ale z  drugiej strony nie mogę tego porównać do żadnej innej kapeli. Chciałam po prostu nagrać płytę, z którą mogłabym się zidentyfikować, która byłaby moim dzieckiem, Maciek chyba to samo zrobił.

[yframe url=’http://www.youtube.com/watch?v=9411jtz_pp0′]

20130928_232644

Adalbert: A mieliście w ogóle jakieś inspiracje muzyczne?

Maciej: Jean-Michel Jarre..

Agata: Jest jeden moment, który jest zainspirowany Depeche Mode.

Maciej: W „Swallow me”…

Agata: … Ale to jest wszystko. Ja kiedy nagrywam staram się nie słuchać żadnych innych rzeczy… No i mam taką chorobę zawodową, że nie słucha, wokalistek, nienawidzę śpiewających bab, wyłączam od razu jak się gdzieś pojawią.

Maciej: Słuchamy wtedy Eski Rock, RmfMax, szczególnie reklam. Ogólnie nawet nie bardzo wiemy co się dzieje na scenie dark independent, tylko na Castle Party się z nią szerzej stykam i ostatnio, za pośrednictwem samplera Halotana.

Adalbert: Wyobrażacie sobie, że moglibyście stworzyć podobną płytę, ale w bardziej jednostajnym tanecznym tempie?

Maciej: … I z instrumentami dętymi? Oczywiście, ale po co?

Agata: Kiedy robiliśmy tę płytę, nie chodziło o to, żeby stworzyć muzykę do zabawy. Chcieliśmy tworzyć muzykę, która się spodoba przede wszystkim nam. Kiedy robiliśmy te utwory w ogóle nie było mowy o tym, że moglibyśmy wydać jakąś płytę. Po to wyszliśmy z tym materiałem, bo mieliśmy nadzieję, że spotkamy ludzi, którzy poczują to samo, ale mieliśmy nadzieję, a nie odczuwaliśmy przymus podobania się komukolwiek.

Nas nie może ograniczyć nic, w naszej twórczości, nawet granice językowe. Stworzyłam np. słowo „anshit”, które oznacza coś pomiędzy „antycznym”, a… no, wiadomo czym. Może ktoś to słowo zamieści w jakimś słowniku, kto wie? Żadne inne słowo mi tam nie pasowało i już.

Adalbert: Czy odzew na waszą muzykę był tylko na naszym polskim gruncie?

Agata: Nie, mam np. maile z Kanady, z Rosji. To są pojedyncze osoby, ale ludzie piszą np. tak, że się zakochali w naszej muzyce. Nawet otrzymałam maila ze Szwecji, że gość chce mnie poślubić i porwać, na podstawie mojego głosu.

Scroll to Top