Follow our profiles:

Wywiad z Arachne Demon


Scena dark independent nigdy nie ograniczała się jedynie do muzyki. Artyści, którzy zapoczątkowali jej istnienie w końcówce lat 70 i na początku lat 80 łączyli ze sobą muzyke, sztuki wizualne, ale także poezję i teatr. Dlatego też na stronach Halotana staramy się również nawiązywać do innych gałęzi sztuki niż tylko dark electro. Poniżej prezentujemy wywiad z nietuzinkowa artystką, Arachne Demon, modelką, performerką i twórczynią altrernatywnej biżutrerii, której podobizna ozdobi nowy sampler Halotana.

Ponieważ ten wywiad będzie opublikowany na portalu o tematyce bardziej muzycznej niż life-
style’owej (no i dlatego, że twoja podobizna ozdobi nowy sampler Halotan’a) chciałbym zapytać, na ile ważna jest dla ciebie muzyka i czym dla ciebie są klimaty gotyku, czy dark independent?

Muzyka jest dla mnie niesamowicie istotną częścią życia. Zawsze była dla mnie formą inspiracji, motywowała do działania oraz pozwalała uciec od życiowych problemów. To dzięki muzyce dotarłam do miejsc, które otworzyły mi oczy na bogactwo estetyczne subkultur, również tej gotyckiej. Bywałam na imprezach tekno/rave, fetyszowych, gotyckich i post-punkowych, koncertach metalowych, konwentach tatuażu, festiwalach fantastyki. I prawdę mówiąc, o ile nie utożsamiam się z żadną subkulturą, to obserwowanie każdej z nich i wyciąganie tego, co mnie inspiruje, pozwoliło mi rozwinąć mój własny styl, który jest zlepkiem różnych elementów, z wielu różnych stylistyk. Co jednak może być zaskoczeniem dla wielu, nie jestem wielką fanką muzyki gotyckiej – muzycznie znacznie bliżej mi właśnie do tekno/rave, muzyki elektronicznej. Cenię jednak estetykę gotycką, szczególnie cybergoth, i wciąż znajduje w niej elementy, które mnie inspirują.

Jak wygląda Twój typowy proces twórczy, gdy projektujesz biżuterię albo akcesoria? Od czego zaczynasz: szkic, materiał, nastrój?

Szkicę wykonuję bardzo rzadko. Tylko jeśli pracuję nad czymś naprawdę skomplikowanym. Najczęściej po prostu pojawia mi się w głowie pomysł, jakiś ogólny zarys. Patrzę wtedy, jakie materiały mam w warsztacie i próbuję połączyć je w taki sposób, żeby zrealizować moją wizję. Zdaża mi się także zupełnie odwrócić proces projektowania – np. biorę jakieś gotowe przedmioty i rozkładam je na czynniki pierwsze, a następnie z uzyskanych w ten sposób części tworze coś zupełnie nowego. Trzon mojej estetyki jest ugruntowany – moi mistrzowie to Giger i Beksiński, a przepuszczam to przez filtr industrialu. To, co pociąga mnie w muzyce, pociąga mnie również w sztuce – dlatego ważna jest dla mnie rytmiczność , powtarzalność motywów i symetria. Czasami zaburzam ten porządek organicznymi formami, podobnie jak w swoich obrazach robił to Beksiński.

Czy traktujesz biżuterię i akcesoria bardziej jako „sztukę użytkową” czy równorzędne medium artystyczne, jak malarstwo czy rysunek? Pytam również w związku z twoim wykształceniem w domenie sztuk pięknych.

Nie traktuje tych działalności jako odrębnych dziedzin, a już szczególnie nie uważam, że tworzenie biżuterii czy akcesoriów jest niżej w “hierarchii sztuki” niż malarstwo czy rysunek. Wszystkie te działania w moim przypadku wypływają z tego samego źródła i podchodzę do nich z równym zaangażowaniem. Wszystkie te dziedziny w moim w przypadku się ze sobą przeplatają, a wypracowany w jednej z nich warsztat stosuję również w drugiej.

Skąd pomysł, żeby połączyć tworzenie sztuki/przedmiotów z modelingiem, czy performance? To trochę tak, jakbyś sama chciała się stać dziełem sztuki.

Uważam, że każda przestrzeń, w której się znajduję i wszystko co jest wokół, można traktować jako przestrzeń do stworzenia dzieła. Ciało może być płótnem, a ciemność może być przestrzenią do malowania światłem – stąd moje pomysły na pokazy LED i fire show.

Jak przygotowujesz się do performance’u pod względem konceptu: czy tworzysz storyboard, scenariusz, czy opierasz się na improwizacji?

Jest to improwizacja, ale tworzona na podstawie wstępnego planu oraz wyuczonych , wypracowanych elementów. Mam do dyspozycji pewne układy, ruchy, które traktuję jak klocki, z których buduję performance. Mam dzięki temu możliwość reagowania na konkretną sytuację, mogę wczuć się w atmosferę, i na bierząco tworzyć w sposób, jaki w danym momencie uznam za stosowny. Występy mogą odbywać się w różnych miejscach, nie zawsze mam możliwość zapoznania się ze sceną, więc umiejętność improwizacji bywa tutaj bardzo przydatna.

Pytanie istotne dla każdego artysty: jak ważne jest dla Ciebie rzemiosło i techniczna precyzja – czy perfekcjonizm bywa przeszkodą, czy napędem? Masz momenty wypalenia, kiedy wena zostaje przygnieciona przez stronę techniczną realizacji projektów?

Perfekcjonizm jest w dużej mierze przeszkodą, ale z drugiej strony pozwala mi dopracowywać moje projekty w najdrobniejszych szczegółach. Niestety często mam ogromne problemy z rozpoczynaniem większych projektów, bo mam w głowie nierealistyczną wizję tego, jak niesamowity powinien być efekt końcowy. Powiedziałabym, że perfekcjonizm to broń obosieczna, którą niestety często sama sobie wymierzam ciosy. Doświadczam czegoś w rodzaju horror vacui – każda wolna przestrzeń musi zostać zapełniona, co widać w moich projektach, stylizacjach, a także makijażu. Raczej nie mam momentów wypalenia, ale czasami rzeczywiście frustrują mnie techniczne aspekty mojej pracy, bo nie zawsze udaje mi się w pełni osiągnąć to, co zaplanowałam.

Czy jest różnica między tym, jak odbierają Twoje prace ludzie „na żywo”, a tym, jak reaguje internet?

W internecie odbiór mojej twórczości jest prawie jednostronnie pozytywny. Na żywo – różnie z tym bywa. Jeśli jestem w przestrzeni artystycznej lub subkulturowej, to ludzie w więszkości reagują bardzo entuzjastycznie, natomiast w tzw. “normalnej” przestrzeni, w sklepie czy na ulicy, czasami spotykam się z pogardliwymi komentarzami czy nawet, w skrajnych przypadkach, otwartą wrogością.

Przewijanie do góry